Remont staje się… emocjonujący!

Zwyczajny głupi parkiet. Dokładniej jego cyklinowanie. I tyle może wnieść do życia.

Powiewu świeżości… ekhm. Albo lakieru.

Dzisiaj po rozmownych zajęciach, o których opowiedziałem (tyle ile mogłem) tutaj, zobaczyłem coś … niesamowitego.

Nowy Wspaniały Świat
Nowy Wspaniały Świat

Oszołomiło mnie. Po latach siedzenia w starości, w znigiliście i czerni, zobaczyłem – dosłownie – olśnienie.

Mam nadzieję, że „satyna” nie znaczy „błysk”. Nie jest to też niestety (?) „matowy” lakier. Ale i tak ….

Nie spodziewałem się takiej zmiany. Z resztą zobacz sam, poczuj to sama. Różnicę:

Gniot versus Raj
Gniot versus Raj

To zdjęcie pokazuje różnicę dużo jaśniej, niż w poprzednim wpisie, i dużo wyraźniej.

Parkiet niestety po lakierowaniu ostro śmierdział. No i to, co przez to się zdarzyło w kamienicy, też warto uwzględnić.

Jako inspirację  (=

Nie porozmawiałem z Panem G. Ale moje wrażenie odnoście Parkieciarza zostały już w skrócie zapisane.
I nie zmieniły się diametralnie. Dalej nie wiem natomiast gdzie mieszka – chyba sobie spokojnie wraca do Częstochowy.
Ale … kto to może wiedzieć.

Ponieważ w sobotę ma być część dalsza remontu to zacząłem wynosić pudła z mieszkania. Miliard książek, zacząłem je tylko delikatnie sortować, ale to męczące zajęcie. Nie chce się komuś tego zrobić? (=

Acha i co może być jeszcze ważne, a propo faktów. Wpływających na emocje.

Remonowacja parkietu u Pana G kosztuje około 40 zł za metr parkietu. Czyli u mnie pomnóż razy w przybliżeniu 42.
Plus listwy. Do tej pory dostał 600 zł, zobaczymy ile jeszcze wyjdzie.

A co Ty masz do tego? Napisz swoje wrażenia pod spodem!

Podniećmy się Nowym jeszcze na koniec!
Podniećmy się Nowym jeszcze na koniec!
admin Opublikowane przez:

4 komentarze

  1. Nathalie
    12 marca, 2015
    Reply

    Pięknie to wygląda! 🙂

    • 13 marca, 2015
      Reply

      Jak na razie 😉 Jak to zobaczyłem, to na początku – o ja pier* przecież to się świeci jak najbardziej pedalski parkiet jaki widziałem w życiu. Wypucowane aż za bardzo. Ale … podobno to satynowy lakier, więc zobaczymy jak wyschnie.
      Później jednak zacząłem sobie uświadamiać, jak głębokiej (milimetrowej! 🙂 Zmiany się tutaj dokonuje i trochę porównałem do tego, co dzieje się u mnie. Zdziera się warstwę gigantycznego syfu żeby dojść do tego, co było w środku, co może wyjść na zewnątrz i cieszyć oczy przez następne kilkadziesiąt lat.
      Ale przez chwilę śmierdzieć 😉

  2. 26 kwietnia, 2015
    Reply

    A da się chociaż po nim ślizgać, jak na łyżwach i poczuć wiatr we włosach? Śmigałabym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.