Mniej Inspiracji… Więcej Siebie!

Lubisz czytać bardzo inspirujące, piękne emaile? Historie, które mogą wpłynąć pozytywnie na Twoje życie? Jednak… Czy warto? A może lepiej tak zacząć robić coś swojego, a nie wiecznie się nakręcać?

Może też masz dość setek darmowych informacji, tak Ci niezbędnych do życia?

Już od dłuższego czasu prowadziłem proces usuwania subskrypcji ze swojej skrzynki email. Mam nawet zapisaną wielką długą notatkę – jakie to były listy, jak bardzo ciekawych ludzi czytałem (pierwszy tip tygodnia – usuwaj, ale zostawiaj link).

Niestety, Ci bardzo fajni ludzie mieli mi coś sprzedawać. Informacje, których niekoniecznie już potrzebuję.

Jasne, że cenne. Fajne, wartościowe. Ale czy dla mnie?

Jeśli segregujesz informacje, to drugi ważny tip będzie – czy to na pewno są informacje dla mnie, potrzebne mi teraz? Czy gdzieś w niedalekiej, niewyjaśnionej przyszłości? Jak już będę turbo coachem, mega depizgalatorem wiedzy?

Może…  po prostu przestałem mieć tą wielką ochotę się wszystkiego dowiadywać, zjadać… i kupować?

Te dziesiątki, jeśli nie setki kursów mi coś dały. Troszkę wiedzy i bardzo dużo tak zwanej „metawiedzy”. Czyli moich własnych przemyśleń, obserwacji na temat rynku (rynków, głównie szkoleń, ale także sprzedaży internetowej, zdrowego odżywiania i tak dalej)

Ta „metawiedza” jak ją nazwałem, to właśnie… To czym tutaj się chcę podzielić. To jest moja wiedza, to jest moje doświadczenie i wnioski. Dodając do tego pewien system, tworząc powtarzalną całość można by było wypuścić na rynek kilka porządnych programów szkoleniowych 😉

I z tego pojawia się tip trzeci. Po tym, jak już sprawdziłeś kilogramy wiedzy innych, jak zacząłeś mieć swoje opinie, jak coś w twoim życiu zaczęło działać (lub przestało…) -> Zachowuj Swoją wiedzę, wnioski i informacje. Są o wiele bardziej ważne od ich wniosków.

Ale to może trochę później, wraz z doświadczeniem.

Masz ochotę na kolejne szkolenie? Czy może po prostu chciałbyś zacząć lepiej funkcjonować?

Może mieć więcej znajomych? A może….

Zapisz sobie – czego Ty potrzebujesz.

A potem możesz napisać w meilu. Komentarzu. Lub zachować i szukać inaczej 😉

finding-yourself-1

admin Opublikowane przez:

4 komentarze

  1. Bookmeacookie
    8 lutego, 2016
    Reply

    A ja sobie myślę, że nie ma się co patrzeć na innych, tylko robić swoje: kierować się swoimi wyborami, swoimi zainteresowaniami, owszem – czerpać inspiracje, ale w mądry sposób: wybierać to, co pasuje do mojej osobowosci i moich zainteresowań, nie brać wszystkiego na wiarę, być krytycznym wobec cudzych punktów widzenia – z tego może się zrodzić super podejście oparte na konstruktywnej i bardzo rozwojowej krytyce, która przy okazji nikogo nie krzywdzi, a rozwija.

    Już dawno skasowałam newslettery, denerwowało mnie, że zawalają mi skrzynkę. Besęsu.
    Nadal inspiruje się, szukam, chcę się dowiadywać, ale już po swojemu, wtedy, kiedy mi potrzeba szukam tego, czego mi brakuje. U mnie to działa 🙂

    • 13 lutego, 2016
      Reply

      Brawo 😉 Proste, tylko pytanie, czy możliwe.

      Nie wiem, nie znam konstruktywnej krytyki, ewentualnie dotknąłem trochę „porady od lepszych”. To znaczy, słyszałem o nich, ale są widoczne jak zorza polarna z afryki 😉

      I dwa pytania:
      Jak nie oceniać bezpośrednio? To chyba trudne. Np. Jak ktoś krzyczy – to czuję się źle, i oceniam to źle, ale … uczę się krzyczeć i oceniać siebie jako złego. Z samego wyobrażenia dobrego zachowania, innej rzeczywistości nie zmienię wszystkiego. Podobnie z punktami widzenia, mądrością, pasowaniem do Ciebie. Ok chyba muszę o tym napisać coś ;p

      Drugie: Jeśli skasowałem newslettery, chcę być sobą, ale… chcę być czytany… to jak mieć kogoś, kto będzie mnie czytał, a nie tylko był sobą 😉 ?

  2. Bookmeacookie
    19 lutego, 2016
    Reply

    Trudne, ale możliwe 🙂 Trudne, bo zawsze żal i syndrom „bo może sie przyda”. Guzik prawda, nie przyda się. Jak coś nie sprawia, że umrzesz bez tego, to: wywalać, wywalać, wywalać. Inaczej się zbiera i z małej słodkiej kuleczki rośnie dinozaur pożeracz czasu i energii 🙂

    Jak nie oceniać bezpośrednio – w Twoim przykładzie jak ktoś krzyczy to ja go oceniam, bo mam pełne prawo jak się drze, szczególnie na mnie, bo to on sie zachowuje nie fair, a nie ja. Nie chodzi o to, żeby nie oceniać, ale żeby zamiast dawać takiej osobie informację zwrotną z oceną negatywną, być lekko mądrzejszym od niej i powiedzieć: ej no ej, drzesz się, nie podoba mi się to, źle się z tym czuję, nie chcę w tym byc. Tak samo jak Ty krzykniesz, to nie jest źle. Każdy ma prawo krzyczeć, bo patrz, jest różnica: wykrzyczysz sie na kogoś z całą furią, agesją i gniewem tego świata, a powiesz najpierw, że bardzo przepraszasz, ale ta sytuacja Cię do furii doprowadza, już nie możesz, musisz sobie pokrzyczeć, bo inaczej wybuchniesz z napięcia i nie chcesz absolutnie nikogo zranić, musisz tylko dać upust emocjom. Jest różnica, a tu i tu przecież krzyczysz. I masz rację, podobnie jest z punktamiwidzenia, mądrością, pasowaniem – chodzi o sposób (przekazania w tym przypadku gniewu) , nie o sedno (sama czynność krzyczenia).

    Nie wiem czy sie nie zagalopowałam za daleko, jeśli tak, przepraszam, się pohamuję. Mam po prostu dużo ciekawych przemyśleń na ten temat i po przeczytaniu im się uruchomiły 🙂

    Ło matko, drugie pytanie – jeśli chcesz być czytany, znajdą się ludzie, którzy będą Cię chętnie czytać jak ja teraz. Promowanie postów? fb, fb, fb 🙂 Dobre rzeczy zawsze się rozniosą i ściagną ludzi, którzy przychodzą tu do poczytania, a nie tylko do pokazania światu: hej, jestem!

    Tak myślę 🙂

    • 20 lutego, 2016
      Reply

      Nadzieja 😉

      No a co do sposobu na wkurw, bardzo dobry, i bardzo trudny – w sensie czasami emocje biorą górę. Ktoś po prostu musi mieć w sobie na tyle miłości, żeby zrozumieć drugą osobę. Ale fajne, rzeczywiście, jakby mi ktoś wyjaśnił, że się denerwuje… łał, mógłby nawet pokrzyczeć 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *