Opalanie się … nago

Jest ok!

Robią to przecież dzieciaki – pozwalamy im na to. Dlaczego?

Dlaczego więc nie pozwalamy na to sobie? Ze względu na własną seksualność? Na to, że ktoś może się podniecić na nasz widok?

No i chyba dobrze by było wtedy, prawda? Przecież często nawet tego chcemy.

No to? Boimy się pokazać pewnych części siebie?

Czy pewne części ciała są tak wyjątkowe, że musimy je zasłaniać? Intymne? Co to znaczy?

Dlaczego piersi to przedmiot wstydu?

Co w nich takiego wyjątkowego, oprócz oczywistej funkcji? Posiadasz jedyne w swoim rodzaju i chcesz je mieć tylko dla siebie, lub na specjalną okazję, prawda?

To przecież powoduje frustrację w ludziach. Gdyby tak nie było, gdyby nie było oczywistej potrzeby oglądania całego ciała, a nie tylko twarzy, lub jej fragmentów, to nie byłoby fotografii. A już na pewno nie pornografii.

A jest jej nadmiar.

Skoro nam się podobają… to tym bardziej je pokazujmy. A nie zasłaniajmy, żeby się tylko sfrustrować na maksa, a potem płacić za dostęp do zdjęć nagości. Po jaką cholerę, przecież jest tyle świetnych, zwykłych dziewczyn. Zostawmy tą sferę poza obrotem pieniędzy!

Nie ma nic wyjątkowego w cipce, nie ma potrzeby jej usilnie zasłaniać. Podobnie z penisem. Dewiacje i fantazje właśnie z tego wynikają, nie z tego, że ktoś jest psycholem. Z tego, że nie może spełnić podstawowych potrzeb seksualnych.

„Psychiczne” jest blokowanie się, zwłaszcza blokowanie „intymnej” strefy seksualnej, wstyd przed swoim ciałem, czy wręcz strach. Strach uzasadniony, bo przecież nagie ciało jest … prawnie zakazane.

Wiem, twoje ciało jest wyjątkowe samo w sobie, ale warto już przestać się blokować i zasłaniać. Piękno jest po to, żeby się nim chwalić.

Ale ok, masz prawo do trzymania kawałków materiału na najwrażliwszych miejscach.

Poza tym, z bardziej konkretnych powodów za odsłanianiem ciała – jest to zdrowe. Tak jak u dzieci, tak u Ciebie. Trzymając wrażliwe miejsca w majtkach powodujesz że … powoli gniją.

To właśnie one powinniśmy najszybciej wysuszyć, wystawić na wiatr i słońce, żeby wilgoć i temperatura nie zamieniły się w grzyb. A każdy zwykły materiał kompielówkowy schnie dość długo – o godziny dłużej niż skóra.

Więc – powiedzą krytycy – czemu ja nie opalam się nago? Robię to, kiedy jestem sam – to na pewno. A wśród wielu ludzi?

Tylko z powodu „wewnętrznych blokad” (strachu, frustracyjnego myślenia, blokowania się przed działaniem).

Silnie wgranego przekonania „że ktoś mi coś zrobi”, „że komuś to będzie przeszkadzać”, „że nie wypada” (co to w ogóle znaczy?)…

Że jest to na tyle złe, że ktoś może mnie skrzywdzić, pobić, obrazić, że zmieni to komuś życie w negatywny sposób. Pół żartem – pół serio – rzeczywiście różne głęboko kretyńskie wymówki pojawiają się w głowie, jak o tym myślisz, prawda?

No i że dostanę prawnie usankcjonowaną karę. Nie dlatego, że to niebezpieczne, tyłka bym sobie nie spalił – mam krem. Nikomu to nie przeszkadza – jestem wystarczająco ładny, żeby wiele kobiet się patrzyło ze smakiem, a facetów z zazdrością.

Raczej nie robimy tego, bo się podświadomie boimy i blokujemy. A co, jeśli ktoś zacznie tak rzeczywiście robić?

Tak jak ja ostatnio na plaży, gdzie było mniej osób, wskoczyłem do morskiej wody nago. Podobno zwróciłem na siebie uwagę. Albo kilka dni wcześniej – opalałem się nago (ale nie było zbyt wiele osób dookoła).

Być może ty też chcesz zacząć akceptować swoją seksualność?

Opalanie się nago

 

admin Opublikowane przez:

2 komentarze

  1. Michał Jędrzejas
    24 sierpnia, 2013
    Reply

    Interesujące, że poruszasz ten temat. Zbytnio przejmujemy się wszystkim, także zasłanianiem swojego ciała. Potem widzisz dziewczyny w saunie które parzą kostiumy kąpielowe z rozgrzanymi metalowymi wstawkami. Faceci nie są lepsi. Oprócz tego sauna gdy ma się na sobie kostium kąpielowy jest niezdrowa. Ubranie powinno być funkcjonalne a nie dobierane pod kątem zasłaniania ciała.

Skomentuj Piotr Enhap Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.